poniedziałek, 16 grudnia 2019

Dobra zmiana czy kant?

Podniesienie płacy minimalnej i włączenie stażowego do wynagrodzenia zasadniczego. Pracodawcy prywatni będą musieli ponieść koszty tych operacji. A pracodawcy sfery budżetowej – nie. A wiecie jak to się robi?. Niektórzy pracownicy budżetówki” w Orzeszu otrzymali w ostatnich dniach tzw. propozycję nie do odrzucenia. Albo przechodzisz pracowniku z pełnego etatu na ¾, albo się żegnamy. Wydajność do góry, wynagrodzenie w dół, a w telewizji cytuję panią Minister Pracy: „podniesienie minimalnego wynagrodzenia pozytywnie wpłynie na sytuację finansową gospodarstw domowych. - Polacy chcą i powinni zarabiać więcej, od przyszłego roku z minimalnego wynagrodzenia zostanie wyłączony dodatek stażowy który zacznie pełnić swoją rolę motywacyjną i będzie formą docenienia doświadczenia takiego pracownika. No i jestem zmotywowany. Panie Prezydencie Duda przybywaj w ramach kampanii do nas, po drodze proszę zabrać ze sobą marszałka Chełstowskiego, chyba musimy pogadać.

piątek, 13 grudnia 2019

Straż Miejska - out

Orzesza nie stać na Straż Miejską z prawdziwego zdarzenia. Tak próbowano tłumaczyć jej likwidację na sesji miejskiej rady, czy aby na pewno?.
12 głosami radni zdecydowali o likwidacji Straży Miejskiej. Bez zastrzeżeń do pracy funkcjonariuszy. Staraniem burmistrza, mają stać się oni pracownikami urzędu. Co za troska, niestety iluzoryczna. Urząd proponując wypowiedzenie zmieniające, unika wypłaty odprawy za likwidację stanowiska pracy, ale bajer burmistrza i przewodniczącego rady, niezły. Pani Komendant ubolewała, ale chyba zdążyła się pogodz z losem, bo nawet nie przedstawiła sprawozdania z działalności i klamka zapadła.
Zadecydowały podobno tzw względy ekonomiczne, to bajer nr dwa. Z ekonomią to nie ma nic wspólnego drogi czytelniku, bo koszty które generowali strażnicy miejscy, już generują inni urzędnicy i wcale nie jest powiedziane, że nie będą tak wysokie, żeby pokryć rozbudowę straży. Przykład!, proszę bardzo: próbujesz mieszkańcu np. palić czym się da. Funkcjonariusze Straży Miejskiej już cię nie odwiedzą, ale odwiedzą cię pracownicy urzędu. Ktoś koszty wysłania urzędnika (płaca, transport) liczy?, nie! ginie to w ogólnych kosztach budżetu. Przykład dwa: do tej pory forsę z kasy urzędu konwojowali do banku strażnicy miejscy, teraz żeby być na prawie trzeba będzie wynająć firmę, ktoś to podliczył?, faktury również zginą w ogólnych kosztach budżetu.
Czy ktoś wie co z majątkiem po straży? (samochód, sprzęt elektroniczny). Próbował ktoś, coś z tym zrobić? Policzył to ktoś? albo koszty eksploatacji (np. samochodu) zna ktoś kwotę?, nie, bo nikt nawet nie próbował, przy tej robionej na chybcika operacji tego liczyć, więc też zginą w sposób jak wyżej, a sprzęt zalegnie w magazynie żeby doczekać się (jak już wszyscy zapomną), protokołu likwidacji.

Żeby straż miejska mogła funkcjonować optymalnie, trzeba by było zatrudnić nowe osoby, stwierdził burmistrz. Inaczej Panie Burmistrzu. Żeby Straż Miejska mogła funkcjonować optymalnie, trzeba było jej dać działać i przez lata nie spać a powoli rozwijać. Od początku było wiadomo, że przy tak dużym obszarze, działania tej służby musiały być ograniczone do minimum. Ale z tego mieszkańcy bardzo dobrze zdawali sobie sprawę. Ludziom nie podobało się co innego. Coś o czym na sesji nie padło ani jedno słowo. Po pierwsze traktowanie strażników miejskich na zasadzie „przynieś, wynieś, pozamiataj” i dwa, stawianie strażników przeciwko mieszkańcom (Pan Rychter nie jest tu jedynym przypadkiem). Za taką strażą na pewno tęsknić nie będziemy. Szkoda, że lepszej w Orzeszu mieszkańcy nie doświadczyli.

poniedziałek, 2 grudnia 2019

Burmistrz Orzesza stawia na usługi.

Jest zgoda na zwierzęce krematorium w Orzeszu i myjnię w samym centrum.

Doczekaliśmy się podobno decyzji o wyrażeniu zgody na budowę zwierzęcego krematorium w Orzeszu. Kilka lat temu już taka propozycja była. Miały być środowiskowe badania. Wyniki badań nie zostały jednak publicznie udostępnione, więc musimy uwierzyć na słowo, że zostały one przeprowadzone i że instalacja tak samo jak ta proponowana wcześniej, a nazwana ekskluzywną jeżeli chodzi o wpływ na jakość powietrza i ewentualny fetor, faktycznie taką jak tamta, ekskluzywną będzie. Do tego podobno jest również zgoda na budowę myjni w bezpośrednim sąsiedztwie ronda przy ul. Rybnickiej. 
Na sesji, w „orzeskiej” i na spotkaniach z mieszkańcami dowiemy się zapewne, że „Inwestycje te nie będą miały żadnego (oczywiście negatywnego) wpływu na środowisko. Powietrze jak jest, tak będzie nad Orzeszem krystalicznie czyste. Instalacja spalania zwłok zwierzęcych nie będzie wydzielać absolutnie żadnych zapachów, więc nie ma się czego obawiać. Ruch drogowy w okolicach marketów „Biedronka” czy „Lidl” będzie płynny jak dzisiaj”. Jeżeli chodzi o myjnię tłumaczenie, moim zdaniem będzie podobnie. Jak będzie, przekonamy się sami. Lekko ponad rok temu Pan Burmistrz stwierdził, że głosując na niego mieszkańcy mieli nadzieję, że pojawi się ktoś z nową wizją miasta. No! może i nadzieję mieli, tylko tej wizji jakby brak.

wtorek, 26 listopada 2019

Wyborco! segreguj, milcz i płać.

Nie trudno przewidzieć, że dowalą nam po portfelach i nawet ci nowi (chodzi mi o tzw. parlamentarzystów różnego szczebla), nawet nie próbują udawać, gdzie nas po wyborach mają. Nie potrafię tego zrozumieć, że wcześniej płaciliśmy 4 razy mniej. W wyniku zapowiadanej tzw. rewolucji śmieciowej, wprowadzono ustawę wg której musimy za darmo zapychać (segregacja) i mimo tego, płacimy kilka razy więcej niż kiedyś, kompletna paranoja. Ale to jeszcze nic, okaże się w 2020 r., że jeszcze więcej będziemy musieli płacić, bo nie damy rady osiągnąć 50% narzuconego przez UE poziomu recyclingu. Logiczne wydaje się więc pytanie: Co robią nasi wybrańcy?. Na przykład Posłanki do UE, Kloc i Wiśniewska wróciły niedawno z wycieczki do Afryki, zachwycone Rwandą. Pozostali posłowie wybrani w naszym okręgu tak z PiS jak i innych komitetów przerzucają się w mediach oskarżeniami, kto jest bardziej ideowy, myśląc, że damy się na to nabrać. A na szczeblu gminy (wszak mamy radnych z listy PiS), może próbowali wpłynąć na bardziej „kasiastych” kolegów?, nic bardziej błędnego. Podejrzewam, że chyba nie wiedzą nawet do kogo się zwrócić, bo ich struktura powiatowa zeszła do głębokiego podziemia. A może burmistrz lub radni innych opcji na szczeblu gminny lub powiatu? zapomnij wyborco. Możesz liczyć tylko na jedno, myślę, że z 18-u na jakieś 23-28 zł od osoby. Zapewne na sesji rady burmistrz ogłosi, że właściwie powinniśmy się cieszyć, bo ta podwyżka została wypracowana po morderczych wręcz negocjacjach i to, że będziemy musieli płacić więcej, należy uznać za sukces. Czy któryś z radnych zdobędzie się na odwagę i zapyta, czy po latach udało się wreszcie dzielnym orzeskim służbom wyłapać łobuzów którzy podali fałszywe dane w deklaracjach i jak wygląda ściągalność tych płatności, zobaczymy. Na wiele jednak bym nie liczył.

poniedziałek, 18 listopada 2019

Niegospodarność nie, to jak nazwać?

Burmistrz prosił na ostatniej sesji, żeby nie używać słowa "niegospodarność" w stosunku do siebie i radnych. Przy okazji wyszło, że burmistrz nagle stał się entuzjastą przystąpienia do Metropolii. Obudził się niestety z ręką w nocniku. Wcześniej choć uchwała rady w sprawie zgody na przystąpienie była, jakoś o to nie zabiegał i  Orzesze straciło. Jak to nazwać? 

A jak nazwać to, że „Sokół” zrobił na szaro gminę na 15 tys. dotacji, z której się zarząd klubu nie rozliczył. (nie wiem czy wiecie, ale najprawdopodobniej po starym, pożegnaliśmy również i Nowego „Sokoła”). Dlaczego Pani od współpracy z organizacjami pozarządowymi nie powiedziała Panu radnemu Damianowi Mrowcowi całej prawdy, że dotacja nie jest jedynym przykładem wspaniałomyślności gminy. A wiecie, ile gmina zarobiła na banerach reklamowych które „Sokół” swego czasu umieszczał wokół stadionu? i czerpał z tego korzyści. Odpowiem, nic! (była jakaś umowa?, czy tak jak w przypadku nieszczęsnej gliny, Pan burmistrz wydał zgodę ustną?). Po co było bajerować radnego, że Pani nie wie co „chodzi po ulicy” jak prawda jest inna, mianowicie taka, że gmina była na bieżąco informowana o sytuacji jaka panuje w klubie. Burmistrz słowa nie pisnął, choć też nie jest żadną tajemnicą, że tylko on decyduje o tym, komu przyznać i ile.

Może wysłuchując po raz kolejny Pana Rychtera, warto zapytać przy okazji o to, ile gmina zarobiła od prywatnego przedsiębiorcy za zgodę na wysypanie gliny na terenie będącym własnością gminy. Jeśli nic, to jak to nazwać?, filantropią czy szemranym interesem.

A jak nazwać to, co urzędnicy wyprawiają przy próbie zmuszenia wykonawcy do naprawy boiska przy SP 1. Radni przeznaczyli środki na remont i ich rola powinna się skończyć. Urzędnicy nie potrafili się dogadać z wykonawcą więc co zrobiono? zamiast podjąć decyzję o wyegzekwowaniu od wykonawcy wykonania remontu, Pan burmistrz zwrócił się do radnych żeby za niego podjęli decyzję w tej sprawie, no i udało się radnych w to wrobić. Wszyscy udowodnili, jak ciężko pracują, wykonawca pokazuje środkowy palec, czas leci, a boisko dalej dziurawe.

A jak nazwać to co działo się przy realizacji projektu OSA w Gardawicach. Dla mniej zorientowanych, OSA czyli Otwarta Strefa Aktywności to pomysł Ministerstwa Sportu na podniesienie sprawności fizycznej w terenie. Krótko pisząc trzeba mieć pomysł, posłać projekt i zwracają koszty, oddawać nie trzeba. Na program w Gardawicach ministerstwo przyznało 50 tys. Z tego co wiem Urząd w/s projektu nie kiwnął palcem, dostał go jak to mówią "na tacy", gratis. Urzędnicy wykazali się taką „gospodarnością”, że niewiele brakowało, a nie tylko ta dotacja, jak to wdzięcznie określił naczelnik od inwestycji, nie została by skonsumowana, ale również Fundusz Sołecki Gardawic „no consumato”. Radnym oczywiście nie podano informacji, że ministerstwo już wcześniej, raz przesunęło termin realizacji projektu. Mimo tego wykonawcy i tak nie znaleziono. Tak na marginesie, niezłe jaja musieli sobie z Orzesza robić w ministerstwie jak się dowiedzieli, że jest taka gmina w Polsce która chce zerwać umowę na bezzwrotną dotację w wysokości 50 tys. złotych. Też chyba za bardzo nie wiedzieli co z tym fenomenem zrobić i ku zaskoczeniu gminy postanowili przedłużyć termin wykonania projektu do czerwca przyszłego roku. No i ku zdziwieniu pracowników urzędu, trzeba na chama „consumato”. Tylko dzięki tej uprzejmości projekt uratowano. 
Tyle ze spraw poruszanych tylko na sesji. 
Jeśli do tego dołożyć, że czeka nas podwyżka cen za wywóz nieczystości, od 4 lat trwają przygotowania do budowy oczyszczalni ścieków. Nikt nie zrobił badań czy zasadnym jest linia autobusowa objeżdżająca gminę (dlatego nazywa się to pilotaż) to zasadne jest chyba pytanie: 
Panuje ktoś jeszcze nad tym wszystkim? 


Na koniec apel do mieszkańców, którzy pojawiają się coraz liczniej osobiście na sesjach rady i proszą o załatwienie poruszanych przez nich spraw. Nie chodźcie tam, marnujecie tylko swój czas. Radni byli na wycieczce po Orzeszu. Znają i wiedzą o Waszych problemach. Czemu nie egzekwują ich załatwiania od burmistrza? Na to pytanie tylko oni znają odpowiedź.

niedziela, 29 września 2019

Ciemność widzę Panie Burmistrzu.

Takimi słowami parafrazując wyborcze hasło (same blaski, żadnych cieni) ocenił działania Pana Burmistrza skarżący się na jego postępowanie były radny Pan Rychter. Ja dołożę, ciemność widzę szanowni radni. Sprawa banalna, prywatny przedsiębiorca zwala na działkę należącą do gminy glinę. Reakcji urzędu brak, reaguje natomiast mieszkający w pobliżu były radny orzesza, skarżąc się, że gliną zasypano rów melioracyjny co spowodowało zniszczenie majątku gminy i zaczyna się. Co może się z takiej sprawy zacząć? Burmistrz oskarżony o nękanie i prywatę, urzędnikom udowodniono opieszałość, reakcja radnych taka, że nie wiadomo, śmiać się czy płakać, nawet komendantce straży miejskiej się dostało bo, ponoć łaziła wokół tej gliny i robiła zdjęcia, po kiego diabła, nie wiadomo. Za mieszkańcem nie ujął się nikt. Sprawa sięgnęła Wojewody i tak sobie myślę, że to jeszcze nie koniec. Piękna laurka dla Orzesza. Myślę, że warto zadać kilka pytań w tej sprawie które moim zdaniem zadane nie zostały:

Panie Burmistrzu, na jakiej podstawie prywatny przedsiębiorca dopuścił się wysypu gliny na terenie gminy (jest umowa, czy jednak koleś czyli prywata) ?

Panie Burmistrzu, czy inni, (osoby, firmy) na tym terenie również mogą wysypywać glinę, gruz ze swoich terenów lub posesji?

Panie Burmistrzu, czy wymieniony teren został przekształcony w wysypisko odpadów ?

Szanowni Państwo radni ,dlaczego nie zadaliście powyższych pytań Burmistrzowi?, a jeśli zostały zadane, dlaczego odpowiedzi nikt nie raczył publicznie przedstawić?

Szanowni Państwo radni, czy wyciągnęliście konsekwencje w stosunku do Pana Burmistrza Blaskiego po orzeczeniu Samorządowego Kolegium Odwoławczego o tym, że Burmistrz (nie naczelnik) dopuścił się bezczynności w przedmiotowej sprawie ?.

I na koniec pytanie które nie ma na celu niczego wyjaśniać, ale moim zdaniem jest równie ważne. Panie Burmistrzu czy po werdykcie Samorządowego Kolegium Odwoławczego o tym, że dopuścił się Pan bezczynności w sprawie, zdobył się Pan wobec Pana Rychtera na krótkie słowo PRZEPRASZAM ?.

środa, 4 września 2019

Komu bibliotekę, komu?

Jak kukułcze jajo próbuje burmistrz podrzucić filię miejskiej biblioteki w sołectwie Gardawice, po tym jak opuścić musi ona mury SP 7, bo pomieszczenia potrzebne są na szkolną stołówkę i słusznie. Nie przystoi przecież Liderowi Edukacji opinia, że dzieci posiłki jadają na schodach, bo stołówki w szkole praktycznie nie ma. Więc podjął decyzję burmistrz o przeniesieniu biblioteki do pomieszczeń po zlikwidowanej ajencji pocztowej w budynku OSP Gardawice. To nie spodobało się komendantowi straży który dobitnie pokazał burmistrzowi kto „rządzi” w Gardawicach i pomysł jak szybko powstał, tak szybko upadł. Następna lokalizacja - przedszkole, tzn. korytarz pomiędzy przedszkolem a żłobkiem. To nic, że wychowywanie przedszkolaków z funkcjonowaniem biblioteki ma się jak przysłowiowa pięść do nosa, nic, że mimo iż w przedszkolu brakuje miejsca na potrzeby pedagogicznych specjalistów, czy miejsca socjalnego dla potrzeb personelu a szatnia dla kilku dziesięcioro dzieci podobno wysunęła się już na przedszkolny korytarz, ważne żeby podrzucić i problem przestanie istnieć. W Gardawickim przedszkolu w ogóle dzieje się coś dziwnego, bo mimo powyższych kłopotów rodzice co roku zabiegają o to, żeby właśnie w tym przedszkolu umieścić swoje dziecko i co roku wielu z nich odchodzi z kwitkiem. Cud jakiś, czy co?. Tym bardziej razi próba realizacji poronionego pomysłu burmistrza, zamiast wykorzystać powierzchnię placówki do celów dla niej przeznaczonych. Piszę próba, bo jak mi ostatnio doniesiono i ta lokalizacja nie jest już aktualna, gdyż rodzice zagrodzili protestem i podobno burmistrz zdążył się już z niej wycofać. Tylko czy to rodzice dzieci powinni mieć świadomość, że wychowawcy na tak wysokim poziomie (to ten cud, właśnie) pozbawieni komfortu pracy, wreszcie się wkurzą i powiedzą mam dosyć, rezygnuję, czy może burmistrz tą świadomość w pierwszej kolejności powinien mieć. Ciekawe też, co w temacie mają do powiedzenia radni wybrani z terenu Gardawic i jaka jest opinia w tej sprawie miejscowej Rady Sołeckiej. Na razie pozostaje zawołać jak w tytule, komu bibliotekę komu?.

Katastrofa budowlana w Jaśkowicach, na razie winny Covid 19.

Potwierdziło się to co w Jaśkowicach było publiczną tajemnicą od dawna. Podczas rozbudowy SP 4, czy jak kto woli budowy przedszkola doszło w...