sobota, 29 sierpnia 2020

Katastrofa budowlana w Jaśkowicach, na razie winny Covid 19.

Potwierdziło się to co w Jaśkowicach było publiczną tajemnicą od dawna. Podczas rozbudowy SP 4, czy jak kto woli budowy przedszkola doszło w 2019 roku do katastrofy budowlanej (zawalenie stropu) na skutek wadliwej podpory. Wszystko wyszło po kontroli którą przeprowadzili dwaj radni z komisji rewizyjnej Rady, Panowie Mateusz Szweda i Lechosław Łukasik. Według protokołu pokontrolnego faktu tego nie ujęto w dzienniku budowy. Mało tego w dzienniku budowy wykreślano zapisy. Naczelnik wydziału inwestycji (jednocześnie inspektor nadzoru) tłumaczył je pomyłką. Brak do dzisiejszego dnia ekspertyzy czy strop dolny na który zwalił się sufit jest bezpieczny. Zamiana konstrukcji stropów podobno na lepszy bez obliczeń, nawet dokumentacji nie aktualizowano. To oczywiście nie wszystko.

Tak się buduje obiekt dla dzieci w Orzeszu.

Jaśkowiczanie wcześniej coś tam wiedzieli. Tu wypada pogratulować Panu Burmistrzowi szczerej komunikacji z mieszkańcami (zebranie ma odbyć się na początku września) oczywiście zwołane jak już nic ukryć nie można, „mleko się rozlało”. Ale już się przyzwyczailiśmy do tego, że mieszkańcy wszystkiego wiedzieć nie muszą.

Teraz pytanie chyba najważniejsze: Kto zapewni rodziców, że budynek do których mają posłać swoje dzieci jest bezpieczny. Pan Burmistrz? A może Pan Naczelnik Wydziału który książkę budowy wypełniał będąc na urlopie – oczywiście pomyłkowo. A może Powiatowy Inspektor Nadzoru (jak myślicie, znają się, czy nie znają?).

Następne pytanie: Kto poniesie odpowiedzialność za to co się stało? (tą personalną również) I nie tylko za to. Dzieci szkolne wrócą do szkoły 1 września i będą mogły np. z sali gimnastycznej korzystać czy nie? 

A przedszkolaki? w innych placówkach pewnie nie ma miejsc. Nie pytam kto za to zapłaci bo wiem, rodzice. 

Jeśli to co wykryła komisja rewizyjna jest prawdą, to znając tutejsze standardy oczywiście Burmistrzowi włos z głowy nie spadnie. Pan Naczelnik jak nic najgorsza kara w Orzeszu, czyli upomnienie ustne od Burmistrza. Ustne bo nikomu na szczęście nic się nie stało. Jakby się stało, to pewnie było by ze wpisaniem do akt. I panowie możecie panować dalej, ludzie zapomną.

Pytanie z innej beczki. Czy Pan Burmistrz ma zamiar wystąpić o odszkodowanie z tytułu nieterminowego wykonania robót? Czy może poszły już układy i układziki, i winny jest, jak usłyszeliśmy Covid 19?.

Do Panów Radnych Szweda i Łukasik dwie sprawy. Pierwsza - szacunek. Druga, może zajrzelibyście w kwity innych inwestycji budowlanych które realizuje miasto Orzesze, bo jak te budowy tak wyglądają jak ta, to chroń nas Boże przed takim zarzadzającymi.


I na koniec do Pana Macha coś ze Statutu 8) wyniki kontroli komisja rewizyjna przedkłada w formie sprawozdania na sesji rady. To moim zdaniem znaczy, że nie potrzebne jest jakiekolwiek głosowanie, a czekanie na opinię Burmistrza tym bardziej. Członkowie Komisji zgłosili przekazanie sprawy do eksperta zewnętrznego i tu była potrzebna decyzja rady. Brak wiedzy, czy manipulacja?.


niedziela, 23 lutego 2020

Pomyłka

Głęboki oddech ulgi słychać ze strony Pana Burmistrza i jego podwładnych. Uff! tym razem się udało. Jakość wody w Orzeszu jest ok, To Centralne Laboratorium Badawcze „machnęło się” w wykazywaniu stężenia rtęci. Wiecie, że gdyby te badania okazały się prawdziwe, to urząd w okresie od października 2019 do lutego 2020 r., wiedząc o tym, że zagrożone może być zdrowie mieszkańców nie zrobił kompletnie nic, a „tyłki” zza biurek ruszyło dopiero pismo „Zaniepokojonego Mieszkańca”. Nadal nie wiadomo dlaczego umierają drzewa w Nadleśnictwie Kobiór. Badania Śląskiego Centrum Wody, firmowane przez Uniwersytet Śląski z listopada 2019 r. to pewnie też pomyłka.
Co teraz? Teraz podobno czeka mieszkańców spotkanie z Burmistrzem na którym pewnie będzie chwalił się już prawdziwymi wynikami i po sprawie.
Jeśli do takiego spotkania dojdzie to ciekawe czy Pan Burmistrz zdobędzie się na szerszą refleksję dot: np. firm które zatruwają środowisko w Gardawicach. Ciekawą dokumentację zgromadziło podobno Stowarzyszenie Miłośników Miasta Orzesze. Może warto zaprosić.

niedziela, 2 lutego 2020

Może nie wie, ale wiedzieć powinien.

Na razie mamy jedno badanie wód wykonane na zlecenie Lasów Państwowych (bo drzewka umierały stojąc) z 30 krotnym przekroczeniem rtęci. Do tego kilka głosów które padły na sesji Rady Miejskiej i pismo Pana Olesia który zyskał nowe pseudo „zaniepokojony mieszkaniec”. Na sesji stwierdzono, że na razie niebezpieczeństwa nie ma, a w wykonanych innych badaniach przekroczeń nie stwierdzono. W mieście ogłoszono akcję aby mieszkańcy zgłaszali gdzie są studnie. Ok! Szkoda tylko, że o parę lat za późno, tu cytat Ważnym zadaniem do wykonania jest inwentaryzacja studni kopanych na terenie Miasta, pod kątem ich zabezpieczenia przed zanieczyszczeniem”. Kolejny cytat „PRIORYTET : Zasoby wodne CEL STRATEGICZNY: Przywrócenie wysokiej jakości wód powierzchniowych oraz ochrona jakości wód podziemnych i racjonalizacja ich wykorzystania”
Jeszcze odpowiedź na pytanie, dlaczego twierdzę, że Burmistrz powinien o wszystkim wiedzieć?
Cytat: Realizator Programu Ochrony Środowiska: Realizatorem Programu po uchwaleniu przez Radę Miasta jest jednoosobowo Burmistrz Miasta”.
Wiecie skąd te cytaty? z Programu Ochrony Środowiska dla Orzesza. Czy czasem nie jest tak, że program fajny tylko z realizacją coś nie tak, że o czytaniu nie wspomnę.

piątek, 24 stycznia 2020

Padłe dziki mogą liczyć na działania zapobiegawcze, z ludźmi już gorzej.

Wczoraj (24.01) Pan Burmistrz w wydanym komunikacie prosi o zgłaszanie padłych dzików w związku z pojawieniem się na terenie kraju wirusa afrykańskiego pomoru świń, bo „istnieje konieczność podejmowania w województwie śląskim działań zapobiegawczych, w tym monitorowania zagrożenia”.

Dzisiaj Pan Burmistrz prosi mieszkańców o przekazanie informacji (jakie one maja być? nie podano) w związku z tym, że pojawiły się informacje o, cytuję: „niepokojącym stanie wód w przydomowych studniach”. Chyba chodzi o to gdzie takie studnie są, bo pewnie gmina danych nie ma. Woda z nich ma być darmowo badana.

Pytania! Kiedy wykryto zagrożenie? (z komunikatu wynika, że o zagrożeniu wiedziano), dlaczego więc (jak w przypadku dzików) go nie monitorowano? O działania zapobiegawcze nawet nie pytam.

Jak to jest, że w przypadku padłych zwierząt, można było zadziałać wręcz modelowo. A w przypadku zagrożenia zdrowia ludzi, jakby wszyscy mieli to nie napiszę gdzie. Ciekawe nie!

W komunikacie wskazuje się, że badaniem objęte będą studnie tych mieszkańców, dla których stanowią one jedyne źródło wody. A co Pan Burmistrz zamierza, jeśli chodzi o pozostałe na terenie miasta studnie?

Ciekaw też jestem co oznaczają słowa „niepokojący stan wód”? bo to jakiś nowy termin jeżeli chodzi o badanie czystości wody w studniach.

poniedziałek, 6 stycznia 2020

Obywatel kontra burmistrz, na razie 1-0

Nie wiem czy pamiętacie Pana Rauszera który z wielkim uporem prowadzi sprawę w której prywatny przedsiębiorca zasypał gliną, za zgodą burmistrza, działki które stanowią własność gminy. Jest inna interpretacja, a mianowicie taka, że nie zasypał, a jedynie „wykorzystano materiał do wyrównania przedmiotowego terenu” a nazwanie tego „porządkowania” przez Pana Rauszera szkodliwą zinterpretowano, że „jest znikoma, a wręcz można śmiało stwierdzić, że nieszkodliwa”. To z uzasadnienia do uchwały miejskich radnych którzy skargę mieszkańca na postępowanie burmistrza uznali za bezzasadną, a gdy zwrócił się o sprostowanie pomawiającego go o nielegalne odprowadzanie ścieków uzasadnienia, również jego prośbę odrzucili.
Piszę o tym, bo dotarło do mnie (zapewne pierwsze) rozstrzygnięcie instytucji zewnętrznej w tej sprawie które wykazuje, że urzędnicy delikatnie pisząc są „na bakier” ze znajomością przepisów prawa, ale co gorsza, burmistrz zamiast to prawo egzekwować, na obywatela donosi.

A teraz konkretnie, Zarząd Zlewni Wód Polskich jako organ właściwy w sprawach gospodarowania wodami, stanął po stronie Pana Rauszera i nałożył na miasto Orzesze obowiązek likwidacji szkód w urządzeniu wodnym na działkach przy ul. Wiejskiej. Teren oraz urządzenie wodne ma zostać przywrócone do stanu pierwotnego w terminie do 30.04.2020 r. Ponadto ZZWP stwierdził, że nie jest właściwym organem administracji publicznej do rozpatrzenia pisma burmistrza oskarżającego Pana Rauszera o wprowadzanie ścieków na grunty sąsiednie, gdyż zgodnie z przepisami burmistrz mógł podjąć działania z urzędu.

Ta decyzja pokazuje, że skarga Pana Rauszera na działania burmistrza okazała się jednak zasadna, co jest sprzeczne z werdyktem uchwalonym przez radnych. Szkoda, że nie znacie uzasadnienia do tej uchwały. Tam dopiero są „jaja”. (to co zacytowałem powyżej to tylko mały fragment).

Pan Rauszer już pewnie poznał to całe „towarzystwo wzajemnej adoracji” i wie, że na słowo „przepraszam” nie ma co liczyć. Powtórne zbadanie sprawy? Moim zdaniem, tez nie. Więc na co?. Kolejne idiotyczne tłumaczenia? to już bardziej prawdopodobne.

poniedziałek, 30 grudnia 2019

Fundusz Norweski nie dla Orzesza.

No i z wielkich planów wyszła „kicha” niestety. Jak wynika z zestawienia podanego na stronie Ministerstwa Funduszy, Orzesze nie uzyskało dofinansowania na zagospodarowanie jak to zgrabnie powiedział burmistrz „miejsc ciekawych i osobliwych” w Orzeszu, więc środków zewnętrznych z Funduszu Norweskiego nie będzie.
Tak na marginesie, na 212 złożonych wniosków do realizacji przyjęto 54. Orzesze zajęło 163 pozycję, więc powiedzmy sobie szczerze, szału nie ma.
Środków wewnętrznych też zapewne na powyższy cel nie będzie, bo budżet na 2020 jest ściśnięty do granic możliwości.
Piszę o tym bo ciekaw jestem co teraz stanie się np. z inicjatywą Stowarzyszenia Miłośników Miasta Orzesze które swego czasu wystąpiło o udostępnienie terenu gdzie kiedyś mieścił się cmentarz a później zrobiono z niego śmietnisko. Pan Burmistrz odmówił, zasłaniając się właśnie wnioskiem do funduszu norweskiego i tym samym zablokował Stowarzyszeniu możliwość uzyskania środków z innych źródeł. Po tym jak sprawa trafiła do radnych, którzy standardowo wykazali się absolutną bezradnością, Stowarzyszenie otrzymało jedynie zgodę na posprzątanie terenu i z tego się wywiązało, czyli mieszkańcy Orzesza nieodpłatnie sprzątali teren miasta, choć funkcjonuje w nim ZGKiM. Stan na dziś jest taki, że Stowarzyszenie mimo tego w jaki sposób zostało potraktowane z tego co mi wiadomo ma wystąpić, jeśli już nie wystąpiło ponownie o przekazanie terenu, żeby prace dokończyć i jakby im było mało, chce się zabrać za następny obiekt do odrestaurowania. Obie inicjatywy mają być realizowane bez angażowania środków z gminy. No i co teraz? Mamy aktywną organizację pozarządową, która udowodniła, że potrafi i burmistrza który został bez dotacji i za bardzo nie wie jak ułożyć sobie współpracę ze stowarzyszeniem. No! chyba, że jest jeszcze jakiś plan „B” ale tego nie znamy albo inny fundusz na podorędziu, wtedy można będzie inicjatywę społeczną znowu na jakiś czas zgasić. A może inaczej. Może nadszedł czas aby osobiste uprzedzenia odłożyć na bok i zamiast martwić się o okresy lęgowe ptaków, zacząć współpracować, chociażby po to, by nie zmarnować wysiłku mieszkańców włożonego w porządkowanie jednego z ciekawych i osobliwych miejsc w Orzeszu.

poniedziałek, 16 grudnia 2019

Dobra zmiana czy kant?

Podniesienie płacy minimalnej i włączenie stażowego do wynagrodzenia zasadniczego. Pracodawcy prywatni będą musieli ponieść koszty tych operacji. A pracodawcy sfery budżetowej – nie. A wiecie jak to się robi?. Niektórzy pracownicy budżetówki” w Orzeszu otrzymali w ostatnich dniach tzw. propozycję nie do odrzucenia. Albo przechodzisz pracowniku z pełnego etatu na ¾, albo się żegnamy. Wydajność do góry, wynagrodzenie w dół, a w telewizji cytuję panią Minister Pracy: „podniesienie minimalnego wynagrodzenia pozytywnie wpłynie na sytuację finansową gospodarstw domowych. - Polacy chcą i powinni zarabiać więcej, od przyszłego roku z minimalnego wynagrodzenia zostanie wyłączony dodatek stażowy który zacznie pełnić swoją rolę motywacyjną i będzie formą docenienia doświadczenia takiego pracownika. No i jestem zmotywowany. Panie Prezydencie Duda przybywaj w ramach kampanii do nas, po drodze proszę zabrać ze sobą marszałka Chełstowskiego, chyba musimy pogadać.

piątek, 13 grudnia 2019

Straż Miejska - out

Orzesza nie stać na Straż Miejską z prawdziwego zdarzenia. Tak próbowano tłumaczyć jej likwidację na sesji miejskiej rady, czy aby na pewno?.
12 głosami radni zdecydowali o likwidacji Straży Miejskiej. Bez zastrzeżeń do pracy funkcjonariuszy. Staraniem burmistrza, mają stać się oni pracownikami urzędu. Co za troska, niestety iluzoryczna. Urząd proponując wypowiedzenie zmieniające, unika wypłaty odprawy za likwidację stanowiska pracy, ale bajer burmistrza i przewodniczącego rady, niezły. Pani Komendant ubolewała, ale chyba zdążyła się pogodz z losem, bo nawet nie przedstawiła sprawozdania z działalności i klamka zapadła.
Zadecydowały podobno tzw względy ekonomiczne, to bajer nr dwa. Z ekonomią to nie ma nic wspólnego drogi czytelniku, bo koszty które generowali strażnicy miejscy, już generują inni urzędnicy i wcale nie jest powiedziane, że nie będą tak wysokie, żeby pokryć rozbudowę straży. Przykład!, proszę bardzo: próbujesz mieszkańcu np. palić czym się da. Funkcjonariusze Straży Miejskiej już cię nie odwiedzą, ale odwiedzą cię pracownicy urzędu. Ktoś koszty wysłania urzędnika (płaca, transport) liczy?, nie! ginie to w ogólnych kosztach budżetu. Przykład dwa: do tej pory forsę z kasy urzędu konwojowali do banku strażnicy miejscy, teraz żeby być na prawie trzeba będzie wynająć firmę, ktoś to podliczył?, faktury również zginą w ogólnych kosztach budżetu.
Czy ktoś wie co z majątkiem po straży? (samochód, sprzęt elektroniczny). Próbował ktoś, coś z tym zrobić? Policzył to ktoś? albo koszty eksploatacji (np. samochodu) zna ktoś kwotę?, nie, bo nikt nawet nie próbował, przy tej robionej na chybcika operacji tego liczyć, więc też zginą w sposób jak wyżej, a sprzęt zalegnie w magazynie żeby doczekać się (jak już wszyscy zapomną), protokołu likwidacji.

Żeby straż miejska mogła funkcjonować optymalnie, trzeba by było zatrudnić nowe osoby, stwierdził burmistrz. Inaczej Panie Burmistrzu. Żeby Straż Miejska mogła funkcjonować optymalnie, trzeba było jej dać działać i przez lata nie spać a powoli rozwijać. Od początku było wiadomo, że przy tak dużym obszarze, działania tej służby musiały być ograniczone do minimum. Ale z tego mieszkańcy bardzo dobrze zdawali sobie sprawę. Ludziom nie podobało się co innego. Coś o czym na sesji nie padło ani jedno słowo. Po pierwsze traktowanie strażników miejskich na zasadzie „przynieś, wynieś, pozamiataj” i dwa, stawianie strażników przeciwko mieszkańcom (Pan Rychter nie jest tu jedynym przypadkiem). Za taką strażą na pewno tęsknić nie będziemy. Szkoda, że lepszej w Orzeszu mieszkańcy nie doświadczyli.

poniedziałek, 2 grudnia 2019

Burmistrz Orzesza stawia na usługi.

Jest zgoda na zwierzęce krematorium w Orzeszu i myjnię w samym centrum.

Doczekaliśmy się podobno decyzji o wyrażeniu zgody na budowę zwierzęcego krematorium w Orzeszu. Kilka lat temu już taka propozycja była. Miały być środowiskowe badania. Wyniki badań nie zostały jednak publicznie udostępnione, więc musimy uwierzyć na słowo, że zostały one przeprowadzone i że instalacja tak samo jak ta proponowana wcześniej, a nazwana ekskluzywną jeżeli chodzi o wpływ na jakość powietrza i ewentualny fetor, faktycznie taką jak tamta, ekskluzywną będzie. Do tego podobno jest również zgoda na budowę myjni w bezpośrednim sąsiedztwie ronda przy ul. Rybnickiej. 
Na sesji, w „orzeskiej” i na spotkaniach z mieszkańcami dowiemy się zapewne, że „Inwestycje te nie będą miały żadnego (oczywiście negatywnego) wpływu na środowisko. Powietrze jak jest, tak będzie nad Orzeszem krystalicznie czyste. Instalacja spalania zwłok zwierzęcych nie będzie wydzielać absolutnie żadnych zapachów, więc nie ma się czego obawiać. Ruch drogowy w okolicach marketów „Biedronka” czy „Lidl” będzie płynny jak dzisiaj”. Jeżeli chodzi o myjnię tłumaczenie, moim zdaniem będzie podobnie. Jak będzie, przekonamy się sami. Lekko ponad rok temu Pan Burmistrz stwierdził, że głosując na niego mieszkańcy mieli nadzieję, że pojawi się ktoś z nową wizją miasta. No! może i nadzieję mieli, tylko tej wizji jakby brak.

wtorek, 26 listopada 2019

Wyborco! segreguj, milcz i płać.

Nie trudno przewidzieć, że dowalą nam po portfelach i nawet ci nowi (chodzi mi o tzw. parlamentarzystów różnego szczebla), nawet nie próbują udawać, gdzie nas po wyborach mają. Nie potrafię tego zrozumieć, że wcześniej płaciliśmy 4 razy mniej. W wyniku zapowiadanej tzw. rewolucji śmieciowej, wprowadzono ustawę wg której musimy za darmo zapychać (segregacja) i mimo tego, płacimy kilka razy więcej niż kiedyś, kompletna paranoja. Ale to jeszcze nic, okaże się w 2020 r., że jeszcze więcej będziemy musieli płacić, bo nie damy rady osiągnąć 50% narzuconego przez UE poziomu recyclingu. Logiczne wydaje się więc pytanie: Co robią nasi wybrańcy?. Na przykład Posłanki do UE, Kloc i Wiśniewska wróciły niedawno z wycieczki do Afryki, zachwycone Rwandą. Pozostali posłowie wybrani w naszym okręgu tak z PiS jak i innych komitetów przerzucają się w mediach oskarżeniami, kto jest bardziej ideowy, myśląc, że damy się na to nabrać. A na szczeblu gminy (wszak mamy radnych z listy PiS), może próbowali wpłynąć na bardziej „kasiastych” kolegów?, nic bardziej błędnego. Podejrzewam, że chyba nie wiedzą nawet do kogo się zwrócić, bo ich struktura powiatowa zeszła do głębokiego podziemia. A może burmistrz lub radni innych opcji na szczeblu gminny lub powiatu? zapomnij wyborco. Możesz liczyć tylko na jedno, myślę, że z 18-u na jakieś 23-28 zł od osoby. Zapewne na sesji rady burmistrz ogłosi, że właściwie powinniśmy się cieszyć, bo ta podwyżka została wypracowana po morderczych wręcz negocjacjach i to, że będziemy musieli płacić więcej, należy uznać za sukces. Czy któryś z radnych zdobędzie się na odwagę i zapyta, czy po latach udało się wreszcie dzielnym orzeskim służbom wyłapać łobuzów którzy podali fałszywe dane w deklaracjach i jak wygląda ściągalność tych płatności, zobaczymy. Na wiele jednak bym nie liczył.

poniedziałek, 18 listopada 2019

Niegospodarność nie, to jak nazwać?

Burmistrz prosił na ostatniej sesji, żeby nie używać słowa "niegospodarność" w stosunku do siebie i radnych. Przy okazji wyszło, że burmistrz nagle stał się entuzjastą przystąpienia do Metropolii. Obudził się niestety z ręką w nocniku. Wcześniej choć uchwała rady w sprawie zgody na przystąpienie była, jakoś o to nie zabiegał i  Orzesze straciło. Jak to nazwać? 

A jak nazwać to, że „Sokół” zrobił na szaro gminę na 15 tys. dotacji, z której się zarząd klubu nie rozliczył. (nie wiem czy wiecie, ale najprawdopodobniej po starym, pożegnaliśmy również i Nowego „Sokoła”). Dlaczego Pani od współpracy z organizacjami pozarządowymi nie powiedziała Panu radnemu Damianowi Mrowcowi całej prawdy, że dotacja nie jest jedynym przykładem wspaniałomyślności gminy. A wiecie, ile gmina zarobiła na banerach reklamowych które „Sokół” swego czasu umieszczał wokół stadionu? i czerpał z tego korzyści. Odpowiem, nic! (była jakaś umowa?, czy tak jak w przypadku nieszczęsnej gliny, Pan burmistrz wydał zgodę ustną?). Po co było bajerować radnego, że Pani nie wie co „chodzi po ulicy” jak prawda jest inna, mianowicie taka, że gmina była na bieżąco informowana o sytuacji jaka panuje w klubie. Burmistrz słowa nie pisnął, choć też nie jest żadną tajemnicą, że tylko on decyduje o tym, komu przyznać i ile.

Może wysłuchując po raz kolejny Pana Rychtera, warto zapytać przy okazji o to, ile gmina zarobiła od prywatnego przedsiębiorcy za zgodę na wysypanie gliny na terenie będącym własnością gminy. Jeśli nic, to jak to nazwać?, filantropią czy szemranym interesem.

A jak nazwać to, co urzędnicy wyprawiają przy próbie zmuszenia wykonawcy do naprawy boiska przy SP 1. Radni przeznaczyli środki na remont i ich rola powinna się skończyć. Urzędnicy nie potrafili się dogadać z wykonawcą więc co zrobiono? zamiast podjąć decyzję o wyegzekwowaniu od wykonawcy wykonania remontu, Pan burmistrz zwrócił się do radnych żeby za niego podjęli decyzję w tej sprawie, no i udało się radnych w to wrobić. Wszyscy udowodnili, jak ciężko pracują, wykonawca pokazuje środkowy palec, czas leci, a boisko dalej dziurawe.

A jak nazwać to co działo się przy realizacji projektu OSA w Gardawicach. Dla mniej zorientowanych, OSA czyli Otwarta Strefa Aktywności to pomysł Ministerstwa Sportu na podniesienie sprawności fizycznej w terenie. Krótko pisząc trzeba mieć pomysł, posłać projekt i zwracają koszty, oddawać nie trzeba. Na program w Gardawicach ministerstwo przyznało 50 tys. Z tego co wiem Urząd w/s projektu nie kiwnął palcem, dostał go jak to mówią "na tacy", gratis. Urzędnicy wykazali się taką „gospodarnością”, że niewiele brakowało, a nie tylko ta dotacja, jak to wdzięcznie określił naczelnik od inwestycji, nie została by skonsumowana, ale również Fundusz Sołecki Gardawic „no consumato”. Radnym oczywiście nie podano informacji, że ministerstwo już wcześniej, raz przesunęło termin realizacji projektu. Mimo tego wykonawcy i tak nie znaleziono. Tak na marginesie, niezłe jaja musieli sobie z Orzesza robić w ministerstwie jak się dowiedzieli, że jest taka gmina w Polsce która chce zerwać umowę na bezzwrotną dotację w wysokości 50 tys. złotych. Też chyba za bardzo nie wiedzieli co z tym fenomenem zrobić i ku zaskoczeniu gminy postanowili przedłużyć termin wykonania projektu do czerwca przyszłego roku. No i ku zdziwieniu pracowników urzędu, trzeba na chama „consumato”. Tylko dzięki tej uprzejmości projekt uratowano. 
Tyle ze spraw poruszanych tylko na sesji. 
Jeśli do tego dołożyć, że czeka nas podwyżka cen za wywóz nieczystości, od 4 lat trwają przygotowania do budowy oczyszczalni ścieków. Nikt nie zrobił badań czy zasadnym jest linia autobusowa objeżdżająca gminę (dlatego nazywa się to pilotaż) to zasadne jest chyba pytanie: 
Panuje ktoś jeszcze nad tym wszystkim? 


Na koniec apel do mieszkańców, którzy pojawiają się coraz liczniej osobiście na sesjach rady i proszą o załatwienie poruszanych przez nich spraw. Nie chodźcie tam, marnujecie tylko swój czas. Radni byli na wycieczce po Orzeszu. Znają i wiedzą o Waszych problemach. Czemu nie egzekwują ich załatwiania od burmistrza? Na to pytanie tylko oni znają odpowiedź.

niedziela, 29 września 2019

Ciemność widzę Panie Burmistrzu.

Takimi słowami parafrazując wyborcze hasło (same blaski, żadnych cieni) ocenił działania Pana Burmistrza skarżący się na jego postępowanie były radny Pan Rychter. Ja dołożę, ciemność widzę szanowni radni. Sprawa banalna, prywatny przedsiębiorca zwala na działkę należącą do gminy glinę. Reakcji urzędu brak, reaguje natomiast mieszkający w pobliżu były radny orzesza, skarżąc się, że gliną zasypano rów melioracyjny co spowodowało zniszczenie majątku gminy i zaczyna się. Co może się z takiej sprawy zacząć? Burmistrz oskarżony o nękanie i prywatę, urzędnikom udowodniono opieszałość, reakcja radnych taka, że nie wiadomo, śmiać się czy płakać, nawet komendantce straży miejskiej się dostało bo, ponoć łaziła wokół tej gliny i robiła zdjęcia, po kiego diabła, nie wiadomo. Za mieszkańcem nie ujął się nikt. Sprawa sięgnęła Wojewody i tak sobie myślę, że to jeszcze nie koniec. Piękna laurka dla Orzesza. Myślę, że warto zadać kilka pytań w tej sprawie które moim zdaniem zadane nie zostały:

Panie Burmistrzu, na jakiej podstawie prywatny przedsiębiorca dopuścił się wysypu gliny na terenie gminy (jest umowa, czy jednak koleś czyli prywata) ?

Panie Burmistrzu, czy inni, (osoby, firmy) na tym terenie również mogą wysypywać glinę, gruz ze swoich terenów lub posesji?

Panie Burmistrzu, czy wymieniony teren został przekształcony w wysypisko odpadów ?

Szanowni Państwo radni ,dlaczego nie zadaliście powyższych pytań Burmistrzowi?, a jeśli zostały zadane, dlaczego odpowiedzi nikt nie raczył publicznie przedstawić?

Szanowni Państwo radni, czy wyciągnęliście konsekwencje w stosunku do Pana Burmistrza Blaskiego po orzeczeniu Samorządowego Kolegium Odwoławczego o tym, że Burmistrz (nie naczelnik) dopuścił się bezczynności w przedmiotowej sprawie ?.

I na koniec pytanie które nie ma na celu niczego wyjaśniać, ale moim zdaniem jest równie ważne. Panie Burmistrzu czy po werdykcie Samorządowego Kolegium Odwoławczego o tym, że dopuścił się Pan bezczynności w sprawie, zdobył się Pan wobec Pana Rychtera na krótkie słowo PRZEPRASZAM ?.

środa, 4 września 2019

Komu bibliotekę, komu?

Jak kukułcze jajo próbuje burmistrz podrzucić filię miejskiej biblioteki w sołectwie Gardawice, po tym jak opuścić musi ona mury SP 7, bo pomieszczenia potrzebne są na szkolną stołówkę i słusznie. Nie przystoi przecież Liderowi Edukacji opinia, że dzieci posiłki jadają na schodach, bo stołówki w szkole praktycznie nie ma. Więc podjął decyzję burmistrz o przeniesieniu biblioteki do pomieszczeń po zlikwidowanej ajencji pocztowej w budynku OSP Gardawice. To nie spodobało się komendantowi straży który dobitnie pokazał burmistrzowi kto „rządzi” w Gardawicach i pomysł jak szybko powstał, tak szybko upadł. Następna lokalizacja - przedszkole, tzn. korytarz pomiędzy przedszkolem a żłobkiem. To nic, że wychowywanie przedszkolaków z funkcjonowaniem biblioteki ma się jak przysłowiowa pięść do nosa, nic, że mimo iż w przedszkolu brakuje miejsca na potrzeby pedagogicznych specjalistów, czy miejsca socjalnego dla potrzeb personelu a szatnia dla kilku dziesięcioro dzieci podobno wysunęła się już na przedszkolny korytarz, ważne żeby podrzucić i problem przestanie istnieć. W Gardawickim przedszkolu w ogóle dzieje się coś dziwnego, bo mimo powyższych kłopotów rodzice co roku zabiegają o to, żeby właśnie w tym przedszkolu umieścić swoje dziecko i co roku wielu z nich odchodzi z kwitkiem. Cud jakiś, czy co?. Tym bardziej razi próba realizacji poronionego pomysłu burmistrza, zamiast wykorzystać powierzchnię placówki do celów dla niej przeznaczonych. Piszę próba, bo jak mi ostatnio doniesiono i ta lokalizacja nie jest już aktualna, gdyż rodzice zagrodzili protestem i podobno burmistrz zdążył się już z niej wycofać. Tylko czy to rodzice dzieci powinni mieć świadomość, że wychowawcy na tak wysokim poziomie (to ten cud, właśnie) pozbawieni komfortu pracy, wreszcie się wkurzą i powiedzą mam dosyć, rezygnuję, czy może burmistrz tą świadomość w pierwszej kolejności powinien mieć. Ciekawe też, co w temacie mają do powiedzenia radni wybrani z terenu Gardawic i jaka jest opinia w tej sprawie miejscowej Rady Sołeckiej. Na razie pozostaje zawołać jak w tytule, komu bibliotekę komu?.

środa, 14 sierpnia 2019

Czy burmistrz Mikołowa pomoże mieszkańcom Orzesza?

Dotarło do mnie pismo a właściwie sprzeciw w sprawie uruchomienia mobilnej instalacji do przetwarzania odpadów wydobywczych, która ma być uruchomiona na teremach piaskowni w Gardawicach. Wiem również, że pod protestem zbierano podpisy mieszkańców z okolicy piaskowni. O dziwo pismo jest skierowane do Burmistrza Mikołowa. Skoro tak, to zapewne wniosek o wydanie decyzji środowiskowej został tam skierowany, dlaczego tam?, nie było pytania. Urzędnicy w Orzeszu temat znają, na sesji w maju podano informację w tej sprawie. Autorką protestu i chyba osobą która zainicjowała całą akcję jest radna, Pani Grażyna Matuszczyk, no i mieszkańcy którzy zdecydowali się pod nim podpisać. Kilka pytań w związku z tym, jeśli można:

- dlaczego pod pismem brak jest podpisów innych radnych wybranych z powyższego terenu?.
- dlaczego pod pismem brak jest podpisów sołtysów sołectw z terenów których protest dotyczy?
- czy ktoś w urzędzie próbował dowiedzieć się, jak zabezpieczeni będą mieszkańcy przed ewentualnym szkodliwym oddziaływaniem tej instalacji na środowisko?
- czy sprawą są w stanie zainteresować się inne organizacje działające na rzecz Orzesza.

Jedno jest pewne, jeżeli mieszkańcy Gardawc, Mościsk i Królówki myśleli, że doczekają dnia kiedy skończy się to rekultywacyjne „eldorado”i będą mogli po latach odetchnąć wreszcie świeżym powietrzem, to jeśli firma z Żor uzyska pozytywna opinię, będą mogli na bardzo długo o tym zapomnieć.

stanczyk.blogujacy@wp.pl

czwartek, 25 lipca 2019

O czym zdecyduje burmistrz?

Z zapartym tchem zainteresowani czekają na decyzję burmistrza w sprawie dalszych losów miejskiego stadionu. Obietnica złożona radnym, że stadion zostanie przekazany jednemu ze stowarzyszeń, jak na razie nie doczekała się realizacji. Burmistrz w rozmowie z działaczami KS „Niepokorni” przekazał, że decyzja zapadnie 29.07. Jaka ona będzie, to wie tylko burmistrz. Ale nie tylko o tym będzie on decydował. Wydłużając termin podjęcia decyzji paradoksalnie zdecyduje również o tym na jakim poziomie i za czyje pieniądze (rodziców czy PZPN-u) szkoleni będą młodzi piłkarze Orzesza. Dla mniej zorientowanych już wyjaśniam zagadnienie. PZPN uruchomił program certyfikacji klubów pracujących z dziećmi. Certyfikat złoty to najwyższa półka, dzieci pod najlepszą opieką, trenerzy tylko z licencją UEFA, jeden trener na 12 dzieci, nie więcej. Klub prowadzony pod względem organizacyjnym i finansowym na najwyższym poziomie. Każde odstępstwo od narzuconych wymagań powoduje utratę certyfikatu. Za tym idą pieniądze które w ramach funkcjonowania programu, klub może z PZPN pozyskać. Jedynym klubem chcącym na takim poziomie szkolić dzieci, jest w Orzeszu właśnie KS „Niepokorni”. Jednak żeby mieć coś takiego, klub musi mieć boisko, które ma obiecane, czyli właściwie go nie ma. Jeśli klub nie złoży kompletu dokumentacji do 31.07 to wszystko przepadnie. Z uzyskanych przeze mnie informacji wynika, że nie toczą się żadne rozmowy w sprawie umowy, pozostają więc na jej ewentualne podpisanie 3 dni. Zdąży? Ja w to nie wierzę. Moim zdaniem dojdzie do "powyborczego" zablokowania kolejnej (reklama Górnika, stary cmentarz) pozytywnej inicjatywy w Orzeszu. W tym wypadku jednak byłoby super gdybym się mylił.

wtorek, 23 lipca 2019

Nowa fucha dla wiceburmistrza.

Ku uciesze większości pracowników urzędu (oprócz MOK) Pan Bartłomiej Marek nie zagrzał zbyt długo miejsca na stanowisku wiceburmistrza. Po ponad pół roku odejdzie, by objąć może mniej atrakcyjną, ale zdecydowanie bezpieczniejszą fuchę, dyrektora MOK. Nie doczekałem się więc, jako mieszkaniec realizacji twórczych przemyśleń i korzyści dla miasta jakie miały one przynieść, co w/w obiecał radnym na sesji w lutym obejmując stanowisko drugiego najważniejszego urzędnika w gminie. Tak między nami, to wcale nie czekałem i nikt, kto realia polityczne w Orzeszu zna, też nie czekał. Moim zdaniem ten Pan stanowisko wiceburmistrza dostał w podzięce za wątpliwej jakości „zasługi” oddane podczas wyborów samorządowych i tyle. Przez ten okres jedyne co dostaliśmy jako mieszkańcy to koszty, bo gościa przecież trzeba było wynagradzać. A co do pracy na stanowiskach kierowniczych, to moje zdanie jest nie zmienne. Pan Marek nie nadawał się na stanowisko wiceburmistrza i nie nadaje się na stanowisko dyrektora. Nie chodzi mi wcale o predyspozycje fachowe, (tego można się nauczyć) a o postawę moralną, tą znaną (pisałem już o tym) i tą mniej znaną która czeka na ujawnienie. Rozpoczynając swoje urzędowanie Pan Marek deklarował że chciałby być godny powierzonej mu funkcji i że postara się nikogo nie zawieść. Szkoda, że nie wyszło. Może teraz się uda. Tylko czemu my podatnicy musimy za te próby płacić.

poniedziałek, 1 lipca 2019

I wszystko jasne.

Ostatnia sesja Rady Gminy. Raport bez debaty, jednogłośnie przyjęty ( mnie się w raporcie najbardziej podobał kawałek o gazie, zabytkach, aktywności obywatelskiej i ten dotyczący promocji osoby burmistrza, nie mylić z promocją gminy). Jednogłośnie udzielone wotum zaufania i absolutorium za 2018, gratulacje na stojąco. Czyli ideał, albo samorządowa bajka jak kto woli. Niestety później było już tylko gorzej. O forsę i promocję mi chodzi. Przy omawianiu raportu o stanie gminy, burmistrz chwali się jak to pięknie redukuje zadłużenie gminy, żeby później prosić radę o zgodę na zakup pawilonu handlowego na który chce przeznaczyć 2,5 mln zł i na ten cel gminę zadłużyć na ponad 1,5 mln. Zdanie radnego Szoli, że budynek nadaje się jedynie do kapitalnego remontu bądź wyburzenia, nie spotkało się z należytą uwagą. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że projektu tego co tam ma być, nie ma (podobno budynek ma mieć jakieś funkcje kulturalne) i radni tego „kota w worku” przy sprzeciwie Panów radnych Szoli i Dudka przegłosowali.
Co do promocji która realizowana jest w gminie na zasadzie od jednego „genialnego” pomysłu burmistrza do drugiego. Pomysły innych, nawet te najlepsze są odrzucane, jak choćby ta którą złożył gminie KS Górnik Zabrze. Tu usłyszeliśmy zupełnie nowe podejście do promocji gminy, otóż Pan burmistrz stwierdził, że promocja powinna łączyć a nie dzielić. „Czyś Pan zdurniał”, albo coś w tym stylu, powinien usłyszeć Pan burmistrz od któregoś z 18 radnych, niestety nie usłyszał. Sprawa wróciła do Komisji, mimo głosów rozsądku ze strony Panów Szoli i Mrowca. Porównując promocję gminy właściwie bez kosztów, na stadionie na który przybywa kilkanaście tysięcy ludzi z różnych zakątków śląska i nie tylko, z gołębiami puszczanymi do Dormagen czy drukiem kalendarza, jest miażdżące dla mnie na korzyść Górnika, dla Pana burmistrza na korzyść Dormagen. A teraz wyjaśnienie, dlaczego dla tej propozycji nie ma i nie będzie zgody - proste, zobaczcie kto ją złożył i wszystko jasne.
Inny temat to brak zgody na to, żeby Stowarzyszenie Miłośników Miasta Orzesze uporządkowało teren starego cmentarza (pisałem już o tym). Zgody na realizację tej inicjatywy nie będzie bo zdaniem burmistrza, będzie on rewitalizowany za pieniądze z funduszu norweskiego do którego Orzesze zamierza aplikować (rychło wczas, fundusz działa od 2004 roku). Pismo jakie Stowarzyszenie otrzymało w odpowiedzi, zamiast informacji w tym temacie i propozycji współpracy (Stowarzyszenie dysponuje dokumentacją) zawierało jakieś brednie, i tu mój apel do wszystkich, nie ustawajcie w wysiłkach, piszcie, inicjujcie. Wasze pomysły zostaną zerżnięte i przedstawione jako swoje (tzn. będziecie inspirować) a odpowiedzi wywalajcie od razu do kosza, bez czytania. Sprawa została również odesłana do komisji. A teraz wyjaśnienie, dlaczego dla tej propozycji nie ma i nie będzie zgody - proste, zobaczcie kto ją złożył i wszystko jasne.

niedziela, 9 czerwca 2019

Sam nie może, drugiemu nie da.

Jak bajkowy pies ogrodnika zachował się Burmistrz Blaski w stosunku do inicjatywy z którą wystąpiło Stowarzyszenie Miłośników Miasta Orzesze (SMMO). Chodzi o użyczenie terenu na którym kiedyś znajdował się cmentarz, a teraz jest krótko pisząc syf. SMMO chciało teren uporządkować, oznakować i opracować dokumentację, tego jak wskazuje, mającego walory historyczne miejsca. Publicznie o tym, że takie miejsce znajduje się na terenie Orzesza wiadomo od wielu lat, (pisali o tym Panowie Adam Kopczyński – obecnie v-ce prezes SMMO i Tomasz Szier - pracownik urzędu) mimo tego, reakcji ze strony byłych i obecnych radnych czy burmistrzów nie było żadnej. Jedyne co może być, to moralny kac, ale i na to pewnie znajdzie się jakieś zgrabne usprawiedliwienie. Odpowiedź na inicjatywę SMMO jest krótka – nie. Gmina tym razem podobno zamierza podjąć działania, a kiedy zapytacie? Cytuję z pisma do SMMO które do mnie dotarło “prace będą wykonane w późniejszym terminie” i jak to mówi się w młodzieżowym slangu, pozamiatane. W bardzo dziwny sposób traktuje Pan Blaski organizację pozarządową, która występuje z inicjatywą pomocy. A może nie powinniśmy się dziwić, bo o co innego tu idzie. Może to prztyczek w kierunku członków SMMO, którzy nie potraktowali poważnie pewnego wskazania, czy przesłania jak kto woli z poprzedniej sesji, na której radny Macioszek o SMMO wyraził się tak “widziałbym nowego prezesa”. Według mojej wiedzy, członkowie na walnym zebraniu tej wskazówki niestety nie posłuchali i prezesa nie zmienili, więc obojętnie z jak szczytną inicjatywą wystąpią, bez względu na interes gminy, historię, teraźniejszość czy przyszłość odpowiedź będzie jedna – nie.

niedziela, 19 maja 2019

Komu mój głos, komu?

Bylibyśmy strasznie bogatymi ludźmi, gdyby wyborcze obietnice można byłoby przekuć w rzeczywistość, niestety jest gorzej niż standardowo i wyborczy gracze nawet się z tym specjalnie nie kryją. Jeszcze kilka dni ten cyrk będziemy niestety obserwować. Jedni wołają: “Po wyborach będziemy bronić interesów polski!” choć do tej pory najlepiej wychodziło im dbanie o interesy niemiec. Interesów polski a szczególnie śląska chce bronić facet, który nie zna żadnego obcego języka a ugrupowanie które reprezentuje, jeśli nawet będzie chciało coś dla polski załatwić to nie będzie mogło, bo wyląduje gdzieś w europejskiej opozycji. Ale to nic, po nasz głos próbują sięgnąć i ci którzy są przeciwni UE, pewnie znowu chcą ja rozwalać od środka. 

Wszystkich łączy jedno, nie będą dbać o nasz interes, bo zbyt dużo czasu zajmie im dbanie o interesy własne. Każdy wybrany żeby doić Unię musi w to włożyć na tyle dużo wysiłku, że na interesy kraju, a tym bardziej wyborców już czasu nie starczy ile? koło 100 tys. miesięcznie jeśli nie więcej. Oczywiście, nie wszystko dla siebie ale np. dla znajomych (może zatrudniać asystentów) czy dla partii (haracz trzeba zapłacić) . Dla takiej kasy można ludziom każdą ciemnotę próbować wcisnąć, zwłaszcza, że nikt rozliczał przecież z tego nie będzie. Tylko czy my musimy się dawać robić w konia?.

sobota, 4 maja 2019

Ile będzie nasz kosztować miasto przyjaźni?


Coraz ciekawsze są transmisje obrad sesji w internecie. Niestety radni nie wyrazili zgody na transmisję obrad z posiedzeń komisji, bo było by jeszcze weselej.
Ostatnia miała dwie gwiazdy Panią z oświaty i Burmistrza, który rozsławiając imię Orzesza w świecie, wrócił z zagranicznej wizyty w niemieckim Dormagen. “Niemcy to praktyczny naród” dowiedzieliśmy się wszyscy. Mamy więc nawiązane kontakty przyjaźni, głównie podobno ma się to odbywać po linii sportowej (nic to, że nasza gmina takowej nie prowadzi), ale już jest sygnał, dla tych stowarzyszeń które Burmistrz lubi, smarujcie nakolanniki, może popłynie kasa z naszych podatków. Mogą cieszyć się strażacy bo chyba kroi się wyjazd do Niemiec. No i będzie kalendarz, który zostanie przez Orzesze i Dormagen wydany. Niedużo ma kosztować, ale nie ujrzymy niestety najładniejszych Dormagenek tylko zdjęcia miast. Tu proponuję fotkę uporządkowanego rynku, lub budynek szatni na stadionie, którego nijak nie można wyremontować, może być też orlik z adnotacją, że wprawdzie miał być dla dzieci, ale po znajomości w pierwszej kolejności został udostępniony dorosłym. No i hit! gołębie, będą zawiezione do Dormagen, żeby mogły wrócić do Orzesza. Oj! Gdyby głupota mogła fruwać itd. Panie Burmistrzu.


Katastrofa budowlana w Jaśkowicach, na razie winny Covid 19.

Potwierdziło się to co w Jaśkowicach było publiczną tajemnicą od dawna. Podczas rozbudowy SP 4, czy jak kto woli budowy przedszkola doszło w...